Ogród na
cały etat ma swój ciąg dalszy w kuchni. Co urośnie musi być przetworzone.
Owoców jest na razie tyle do smakowania. Warzywa obrodziły.
Sadząc i siejąc nie myślałam o zbiorach w kategoriach „do
zaprawy” lecz do zjedzenia, a tymczasem. Ale to normalne i należy się cieszyć.
Zamroziłam szpinak, szczaw, botwinę i bób. W słoikach jest trochę aronii, którą
zrobiłam z jabłuszkiem. Ogórki kiszone, ogórki konserwowe, fasolka i marchewka.
W najbliższych dniach muszę zrobi buraczki, bo będą tylko bardzo duże. Jest
zatem zbieranie, czyszczenie, mycie, zaprawianie, gotowanie. A zimą mniam,
mniam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz