Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powojniki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powojniki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 21 maja 2022

Buchnęło kwieciem

        Dzisiaj pada i jest zimno. Deszcz tylko siąpi, ale i tak dobrze, bo wyczekiwany od dawna. Przeszłam się po ogrodzie. Moja glicynia jeszcze taka nigdy nie była. Dzisiaj niestety nie pachnie. To przywilej ciepłych dni. Wówczas  nic nie robić, tylko siedzieć na tarasie i się upajać.


             Pierwszym kwitnącym powojnikiem chwaliłam się w poprzednim poście. Dzisiaj te witające przy wejściu do domu.




       Na ostatniej fotce, to ten po przejściach, zmaltretowany po zakładaniu fotoogniw i opłakany przeze mnie, bo prawie cały wycięty został. Teraz musi być ujarzmiany, a kiedyś doszedł aż do komina.

piątek, 10 lipca 2020

Powojniki

                              Moje powojniki według kolejności kwitnienia. Już w maju kwitną:

               Grupa Atragene " Purple Dream" w czasie kwitnienia i kwiatostany po kwitnieniu.

                   oraz Powojniki montana/ górskie/  Mayleen i Rubens



             W czerwcu chyba jako pierwszy zaczyna wielkokwiatowy "Maria Kaczyńska",



                            Potem równocześnie powojnik "MRS N. Thompson"


                    i polska odmiana  "Westerplatte".



                             oraz  "Dr. Ruppel"


                                i  chyba " Mne Julia Correvon" / nie jestem pewna nazwy/


 


             i   jeszcze  jeden którego nazwy nie pamiętam .


 

              i najnowszy " Alionushka"

         Są jeszcze młode i żadem  nie dorównuje górskim okrywającym sporą połać dachu lub chociaż temu na pergoli. Ten jest aktualnie w pełnym kwitnieniu.

wtorek, 14 maja 2019

Powojniki

           Pisałam już w odpowiedzi na komentarz, że moje powojniki po wiosennym cięciu, które robię zgodnie z zaleceniami, wcale nie rosną aż tak wysoko. Wyjątkowy jest powojnik montana, ale tego nie przycinam. Co prawda, to chyba jego ostatnia wiosna bez cięcia, bo mąż zarzuca mi, że zrujnuję przez niego dachówki, albo i co innego i kategorycznie chce go ciąć. Żal mi go bardzo, bo według mnie powinien zostać taki jak jest. 


                 Drugi sadzony później, ale też już inny, chociaż również montana, jest  mniejszy.





               Chce mi się płakać, że ma być potraktowany nożycami, chociaż nie musi.