sobota, 1 sierpnia 2020

Czas mija zbyt szybklo

           I ani się obejrzałam, a już mamy sierpień. Czas biegnie, lato mija, a z tym ciągłe zmiany w ogrodzie. Żal mi zawsze, tego co już przekwitło, chociaż na jego miejsce wchodzi coś nowego. Wszystko to jednak prowadzi do końca. Na początku do zimy, a kiedyś nie będzie dla nas nawet tej. Jednak póki co, cieszmy się czasem nam danym.

                 Po moich liliowcach pozostały już tylko fotki. Gdybym nie posadziła ich w metalowych koszykach, to pewnie znowu zjadłyby je nornice. Jest ślad nawet próby dotarcia. Zresztą kanałow było wiele, ale kończyły się przed koszykiem.

              Wiem, one też chcą żyć i szukają pożywienia, ale ja chcę mieć moje kwiaty.

 








                 Przekwitła też już większość lilii. Pierwsze zakwitły tygrysie.





             Potem kolejne. Prawdziwy festiwal barw i kształtów, a ogród pełen zapachów.













































środa, 29 lipca 2020

Życie w ogrodzie

            Ogród żyje i to nie tylko roślinami. Wczoraj wycięłam przekwitnięte kwiatostany od czyśća wełnistego. Było mi trochę żal, bo uwijały się jeszcze na nich pszczoły, jakby chciały jeszcze ostatnie pyłki zebrać w pośpichu. Na szczęście mają obok kwiaty lawendy. Uwielbiam to ich brzęczenie, kiedy tam są. Nie wiem dlaczego, ale kojarzy mi się to z dzieciństwem i wakacjami. Ostatnio jest dużo motyli wszelakich, ale to zasługa budlei i jeżówek. W stawku i wokół są żaby. Kiedy się zbliżam to słyszę tylko plum, i już wskoczyła, a właściwie wskoczyły do wody. O życiu kretów świadczą od czasu do czasu zrobione kretowiska, które likwiduję, a kret niech idzie gdzie chce. Gorsze są tunele robione przez nornice. Z tymi walczy kot. Kot goni też motyle. Pozostawił ślad w postaci rozłamanego krzaczka budlei. Niestety najgorsze są ślimaki. Dla tych jestem bezlitosna, zwłaszcza dla pomrowów. Różne miejsca próbują też opanować mrówki. Też na to nie pozwalam, bo mrowiska w ogrodzie nie chcę mieć. Chciałabym natomiast mieć jeża, ale jak go zaprosić?Są tu i ówdzie pozostawione gałęzie, rosną jakieś chwasty, ale nie wiem czy jest tam jeż. To nocne zwierzę. Mam  też nadzieję, że w domku dla ptaków mieszka jakaś rodzinka, bo wczoraj po południu w jego okolicy, domek jest schowany wśród wijącego się po domku ogrodnika chmielu, słychać było wielki hałas i był duży ruch. Aby nie przestraszyć, nie podchodziłam zbyt blisko. Aha. Cykają też świerszcze. Jednego namierzyłam na Anabelce.











czwartek, 23 lipca 2020

Piękno pojedyńczego kwiatka

            Po czytaniu poważnych filozoficznych rozważań wróciłam do ogrodu. A w ogrodzie jak to w lipcu, odchwaszczanie, usuwanie przekwitniętych kwiatostanów, zbieranie owoców i warzyw. Sporo kwiatów już przekwitło, ale rozwijają się nowe. Te kolejne to już mówią o końcu lata. Ale nie chcę się roztkliwiać, że wkrótce lato minie, ale wspomnieć to co było. Są rośliny, krzewy, byliny u których kwiat składa się z wielu drobnych, pojedynczych. Pisałam już o czosnkach, gdzie kwiecista kula to tysiące kwiatków. Takich roślin jest wiecej. Na jednej gałązce niby kwiat, a tak właściwie to cała masa drobnych kwiatuszków.