wtorek, 2 lipca 2019

Arboretum Bolestraszyce

             Jak zwykle, przy okazji podróży w jakiś rejon kraju muszą być ogrody. Tym razem było bolestraszyckie arboretum.
             Arboretum bolestraszyckie położone jest 7 kilometrów na północny-wschód od Przemyśla. Należy do cennych zabytków przyrody i kultury Podkarpacia. Powstało w 1975 roku z inicjatywy  dr hab. Jerzego Pióreckiego. Historyczne założenie w Bolestraszycach obejmuje park i dwór. Wiekowe drzewa, pozostałe z dawnych ogrodów pałacowych, stanowią malowniczy akcent wśród nowych nasadzeń, na które składają się gatunki rodzimego jak i obcego pochodzenia, drzewa, krzewy oraz rzadkie, zagrożone i ginące gatunki roślin. Ogród w Bolestraszycach założono w XVIII wieku w otoczeniu oficyny i pozostałości zamku, częściowo na zniwelowanych fortyfikacjach ziemnych. Pierwotna kompozycja ogrodu miała charakter geometryczny i jej ślady pozostały w postaci nasadzeń rzędowych lip i leszczyny, tworzących aleje. W XIX wieku przekomponowany w ogród krajobrazowy, w którym wykorzystano naturalne walory widokowe, jakich dostarczyła bogata rzeźba terenu. Rozplanowanie ogrodu wzbogacił parter wodny składający się z dwóch stawów – mniejszego i większego. Obecnie ogrody arboretum ponad trzydziestokrotnie powiększyły obszar historycznego ogrodu dworskiego.  Na jego terenie rośnie blisko cztery tysiące gatunków, form i rodzajów roślin.



           Szkoda, że w sobotę otwarte jest dopiero od dziesiątej godziny. Sporo osób musiało czekać na wejście. My też. Bez cienia, bez ławeczki, goły parking i niskie rośliny.




               Śniłaby mi się taka gunnera, niestety w naszych warunkach zbyt wiele zachodu, aby nie przemarzła.
  


                   Piękne ogrody na wodzie.









.
                   Kolekcje różnych roślin.






















                  No i przyjemnie spacerować takimi alejkami, kiedy upał doskwiera.


                 Wśród pieknej i ciekawej zieleni zawsze miło spędza się czas.

czwartek, 27 czerwca 2019

Klęska urodzaju

                Dzisiaj trochę ulgi. Temperatura znośna, a nawet dobra do prac ogrodowych. Rano przez chwilę padało, a teraz wieje, więc znowu wysuszy. Ja ograniczam prace w ogrodzie z braku czasu, bo zrywam, zbieram, myję, mrożę, wekuję i na okrągło. W tym roku obrodziło w porzeczkach czerwonych, agreście, no a o truskawkach nie wspomnę. Jemy je od dwóch tygodni, a ostatnio dwa razy po 10 kilogramów zebrałam. Potem będą kolejne owoce, mam nadzieję że dojrzeją. Nie podoba się tylko w naszym ogrodzie, a może ja nie potrafię z nimi postępować, borówki amerykańskie, jagody kamczackie, owoce goi, czyli to co nowe w naszych ogrodach. W tym roku po raz pierwszy są zielone derenie. Dotychczas kwitł i na tym się kończyło. No cóż, idę do ogrodu, a potem do kuchni.











                Niektóre było minęło, na przykład tamaryszek.



           Ogtróżki były z białymi piwoniami i są z czerwonymi różami,



                Poświęcasz czas ogrodowi, on Ci odpłaca.